Jest jedno co mnie bardzo zainspirowało to dom, przy którym jest wykonane zdjęcie.
Taki sam dom był i jest po moich dziadkach w Chojnie k. Brodnicy, woj. kujawsko - pomorskie, tylko osoby są mi nieznajome.
Wiem, że jeden z braci mojego dziadka Bernarda wyjechał na Śląsk .
Wiem od moich krewnych, że jeśli spotkam Linowieckich to będą oni moja bliższą, lub dalszą
rodziną, i jak mawiała siostra mojego ojca Helena 1901r. jesteśmy z tego samego krzaka. Mój ojciec miał dziewięcioro
rodzeństwa.
Przekazane nazwisko Linowiecki zostało tylko w dwóch przypadkach, przy czym jeden tyko z moich kuzynów ma potomka linii męskiej i mieszkają w Góralach 20 km od Brodnicy.
W Góralach zachowane jest siedlisko Linowieckich już od więcej niż 500 lat, tak mówią zapiski kościelne.
Niedaleko mojego miejsca zamieszkania Brodnicy - 20 km - płynie rzeka Linowiecka tj k. Lidzbarka Welskiego.
Tu właśnie w obrębie tych okolic zamieszkiwali Linowieccy.
Nie zachowali swoich majątków, chociaż są w regionalnych zbiorach zapiski o ich posiadaniu.
Kilka razy szukałam w internecie wzmianki, lub czegokolwiek o rodzinie, ale nic specjalnego nie znalazłam.
W herbarzu nie znalazłam naszych nazwisk pod herbem strzemię.
Czyżby nasi przodkowie utracili szlachectwo prowadząc hulaszczy tryb życia.
Ojciec mój zmarł gdy miałam 7 lat i zabrał wiele tajemnic rodzinnych.
Był szlachetny i honorowy i można powiedzieć, że wynosił się ponad stan, jak również jego rodzeństwo.
Miałam wpojone od dzieciństwa, że nosząc to nazwisko jestem kimś lepszym.
Świadczyły o tym zachowane pamiątki rodzinne, stroje, szkielety powozów no i zdjęcia.